| |
| O co biznesmen pyta
karty tarota? |
 |
Są wykształceni, znają kilka języków, prowadzą własne
biznesy lub pracują na kierowniczych stanowiskach w międzynarodowych
korporacjach. Osiągnęli prawie wszystko, ale nie mogą sobie pozwolić na utratę
pozycji zawodowej. Chcą być lepsi i mieć w swoich szeregach idealnych
pracowników, dlatego coraz częściej korzystają z doradztwa tarocistów.
W
pracy spędzamy coraz więcej czasu. Często pracujemy dłużej niż 8 godzin
dziennie, a emocje związane z wykonywanym zawodem przenosimy do domu.
Relacje między nami a innymi pracownikami stają się dla nas równie ważne
co relacje z partnerem życiowym. Dawniej pytaliśmy tarocistów o zdrowie
i rodzinę, teraz priorytetem stały się sprawy zawodowe. Badania CBOS z
ubiegłego roku wskazują, że aż 58% Polaków czyta horoskopy, a co trzeci
ocenia, że duże znaczenie dla rozwoju charakteru człowieka ma jego
zodiak.
Piotr Horn, muzykoterapeuta i
założyciel Centrum Tarota stawia karty od dziesięciu lat. Trzy lata temu
skupił się jednak na doradztwie biznesowym, bo ludzie coraz częściej
pytali go właśnie o tę dziedzinę. Swój program – biznes tarot -
podzielił na dwa rodzaje. Pierwszy kierowany jest do osób, które
otwierają działalność, zmieniają zawód czy szukają odpowiedzi na to jak
stworzyć lub zmienić wizerunek firmy. Druga przygotowana dla osób
prowadzących swoje firmy, mających problem np. z doborem pracowników lub
chcą naprawić relacje ze wspólnikiem. - Biznes tarot to kilkugodzinna
praca wymagająca dużego zaangażowania i współpracy pytającego. Nie
skupia się na udzielaniu prostych odpowiedzi na poziomie wróżbiarstwa,
które mają odkryć przyszłość i nakazać jakieś postępowanie, ale pokazuje
różne możliwości i konsekwencje wyborów - mówi Horn.
Chcą realizować marzenia
Poradę biznesową można otrzymać nie wychodząc z domu. Horn prowadzi
spotkania nie tylko osobiście, ale również telefonicznie, mailowo lub za
pomocą komunikatorów internetowych. Kto korzysta z porad pana Piotra?
Przekrój zawodowy jest szeroki. Od właścicieli małych firm przez
urzędników, lekarzy, adwokatów, informatyków, wykładowców akademickich
po kierowników w międzynarodowych koncernach. – Z jednej strony są to
ludzie, którzy planują określone działania w firmie czy ustawiają
personel, z drugiej są ci, którzy mają problemy ze swoją karierą
zawodową, stanęli w pewnym punkcie i muszą się rozeznać, w którym
kierunku pójść. Wizyta u tarocisty jest im potrzebna, by zrobić krok i
zacząć realizować swoje marzenia – tłumaczy Horn.
Paleta pytań z jakimi
przychodzą klienci jest bardzo szeroka. – Pytają o wszystko: w jakiej
walucie wziąć kredyt, czy akcje danej spółki pójdą w górę, czy otworzyć
sklep odzieżowy, a może spożywczy. Są też tacy, którzy są zdecydowani na
konkretny biznes, np. klinikę stomatologiczną i pytają o szczegóły – ilu
pracowników zatrudnić, kiedy kupić specjalistyczny sprzęt – opowiada
tarocista, który stawia prognozy krótko i długoterminowe.
Psycholog Ryszard Zawadzki, który stawia tarota od 20 lat mówi, że
przychodzą do niego ludzie z podobnymi problemami. Wśród biznesmenów są
m.in. restauratorzy, którzy zastanawiają się nad otworzeniem kolejnego
lokalu, właściciele firm kosmetycznych, którzy pytają o to, czy nowy
krem będzie się sprzedawał, a nawet PR-owcy, którzy zastanawiają się nad
tym, w jakim kierunku poprowadzić kampanię medialną. Pytania z dziedziny
marketingu są bardzo szczegółowe, bo dotyczą np. tego czy dany produkt
powinna reklamować ta czy inna aktorka – mówi Zawadzki.
Jak znaleźć idealnego pracownika
Anna Świerczewska jest
humanistką i od wielu lat udziela konsultacji opartych na wiedzy
związanej z astrologią, numerologią i tarotem. Interesuje się też
psychologią podejmowania decyzji i przedsiębiorczości. Zanim jednak
postawi karty musi znać datę urodzenia. Pani Anna odpowiada na pytania
indywidualnie, mailem lub telefonicznie. Coraz częściej z jej doradztwa
korzystają duże firmy. – W dzisiejszych czasach nie wystarczy wiedzieć,
że dwa dodać dwa jest cztery. Nie można kierować się tylko paragrafami i
wiedzą ekonomiczną, bo trzeba wiedzieć kiedy to „cztery” obstawić, aby
wygrać. Trzeba mieć szczęście, dar i przeczucie, dlatego nie bez
przyczyny na kierunkach ekonomicznych jest coraz więcej przedmiotów
związanych z psychologią – mówi Anna Świerczewska, która potrafi
określić, czy dana firma ma przed sobą sukces, a także w jakich branżach
i regionach geograficznych powinna się rozwijać.
Będzie lojalny czy
podszkoli się i ucieknie?
Pani Anna bardzo dobrze czuje się w doradztwie personalnym. Ostatnio pomagała
placówce, która prowadziła nabór na stanowisko głównego księgowego. – Moim
zadaniem było przejrzenie życiorysów wszystkich kandydatów i dokonanie wstępnej
selekcji. Najpierw określiłam, który z kandydatów jest urodzonym księgowym i
traktuje pracę jako pasję. Po wyłowieniu osób z potencjałem zrobiłam analizę
relacji między szefem a kandydatami. Sprawdziłam też, czy pretendenci umieją
pracować w zespole. Bardzo ważne jest aby wybrany pracownik miał dobry kontakt z
szefem i pracownikami, bo są osoby, które potrafią namieszać i popsuć atmosferę
nawet w najlepszej grupie. Ostatnim etapem jest określenie, czy dana osoba
zwiąże się z firmą na dłużej czy popracuje kilka miesięcy, podszkoli się i
zmieni pracę – mówi pani Anna.
Tarocistka podkreśla, że choć potrafi wytypować najlepsze osoby, to nigdy nie
wskazuje jednoznacznie kogo należy przyjąć do pracy a z kogo zrezygnować. –
Pokazuję plusy i minusy danej osoby, ale to pracodawca dokonuje wyboru po
rozmowie z kandydatem. To, co dla jednego szefa jest zaletą, dla innego może być
wadą, np. niektórzy szukają indywidualistów, osób kreatywnych, inni wolą
pracowników mniej ambitnych, ale lojalnych – ocenia Świerczewska.
Czy zatem tarot może stać się
konkurencją dla tradycyjnego doradztwa personalnego? Aneta Strutyńska z firmy
Gold Clover zajmującej się poszukiwaniem pracowników na stanowiska
specjalistyczne, biurowo-administracyjne i menadżerskie mówi, że tarot biznesowy
nie jest nawet uzupełnieniem tradycyjnego doradztwa. - Niedopuszczalna i
nieprofesjonalna z punktu widzenia zachowania poufności danych osobowych byłaby
sytuacja, w której pracodawca przychodzi do tarocisty z plikiem życiorysów
kandydatów i prosi o doradztwo. W środowisku headhunterskim i wśród naszych
klientów nie korzysta się z tego typu wsparcia. Nieetycznie jest dzielenie się
jakimikolwiek danymi osobowymi potencjalnych kandydatów z osobami postronnymi.
Profesjonalny pracodawca i headhunter nie będzie uzależniał decyzji personalnych
lub biznesowych od tarota. W dobie profesjonalnej kadry managerskiej rozwój tej
dziedziny wydaje się mało realny – mówi Strutyńska.
Zawadzki nie zgadza się z opinią Strutyńskiej. – Myślę, że tarot stanie się
konkurencją dla firm headhunterskich. Wchodzimy w nową erę komunikacji i
poszukujemy rzeczy związanych z intuicją, czuciem i naturą. Najlepiej świadczy o
tym fakt, że z roku na rok powstaje coraz więcej szkół tarota i innych sztuk
wróżebnych – akcentuje tarocista.
Tarot nie zwalnia z odpowiedzialności
Tego samego zdania jest Piotr Horn z
Centrum Tarota. – Tarot jest dla ludzi inteligentnych, którzy poszukują
odpowiedzi na pytania, ale chcą mieć przestrzeń, by samemu podjąć decyzję. Nie
można mówić człowiekowi co ma zrobić, bo zadziałałby wtedy mechanizm
samospełniającej się przepowiedni. Poza tym mogłoby go to uzależnić i zwolnić od
odpowiedzialności za swoje postępowanie – mówi Horn.
Tarociści w rozmowie z Wirtualną Polską podkreślają, że najważniejszą rzeczą w
doradztwie jest postępowanie zgodne z etyką. Są bowiem pytania na które nie
odpowiadają. – Dobry tarocista musi najpierw poznać intencje pytającego. Jeśli
np. pracodawca prowadzący rekrutację pyta mnie czy dany kandydat ma nałogi, to
nie odpowiadam na takie pytanie, bo to byłaby ingerencja w jego życie osobiste.
To, czy ktoś nadużywa alkoholu po pracy nie musi przecież wcale wpływać na jego
osiągnięcia zawodowe – mówi Piotr Horn.
Ryszard Zawadzki też zbywa
milczeniem niektóre pytania. – Nie zdradzam opcji politycznej,
światopoglądu czy orientacji seksualnej osoby rekrutowanej – mówi
tarocista. Zawadzki, który jest z wykształcenia psychologiem przyznaje,
że bardzo często przychodzą do niego osoby zaczynające działalność
gospodarczą. – Z reguły pomagam ludziom w ustaleniu dobrej nazwy dla
firmy. Posługuję się przy tym numerologią pitagorejską, która polega na
tym, że każdej cyfrze przyporządkowana jest wibracja poszczególnej
planety. Dobrą cyfrą jest np. 8, która mówi o stabilnej pozycji i
pomyślności finansowej. Ważne jest to, aby dopasować nazwę do charakteru
działalności. Jeśli ktoś zajmuje się modą czy sztuką to powinien mieć w
nazwie literę odpowiadającą cyfrze 6, a np. w budownictwie cyfrze 4 –
mówi Zawadzki. Pan Ryszard wykorzystuje numerologię również wtedy, gdy
ktoś go pyta o to, kogo zatrudnić. – Obliczając datę urodzeniową mogę
stwierdzić czy dana osoba jest numerologiczną jedynką o zapędach do
dyrygowania i zarządzania, czy np. numerologiczną dwójką, która ma
problemy z dokonaniem wyboru i nie będzie odpowiednia do podejmowania
nagłych decyzji – mówi Zawadzki.
Nie mebluję życia
Pani Anna twierdzi, że podczas seansu nie stara się klientowi meblować życia. –
Ludzie przychodzą do mnie po to, by spojrzeć na swoje problemy z innej
perspektywy, dostrzec inne możliwości lub po prostu z kimś porozmawiać. Jeśli
ktoś jest bardzo podekscytowany, staram się go uspokoić, wyciszyć. Często są to
osoby, które mają bardzo dobrą intuicję, ale brakuje im czasu na wsłuchanie się
w siebie lub nie do końca wierzą swoim przeczuciom – mówi Świerczewska. Piotr
Horn przyznaje, że prawdziwym sukcesem tarocisty jest nauczenie klienta
samodzielnego myślenia. – Może zabrzmi to absurdalnie, ale nie lubię kiedy
ludzie do mnie wracają. Wolę zamykać sprawy, aby nie uzależniać człowieka od
tarota – mówi Horn. Natomiast pani Anna nie widzi nic w złego w tym, że klienci
wracają. - Mam od lat stałych klientów, którym od lat udzielam konsultacji
zarówno życiowej jak i biznesowej i nie to nic wspólnego z jakimkolwiek
uzależnieniem. Są w życiu ludzi takie chwile, że przychodzą do mnie, bo muszą
naładować akumulator - podkreśla Świerczewska.
Niestety, jak zgodnie przyznają tarociści, większość osób nie wierzy w to, co
mówią karty. – Pamiętam kobietę, której powiedziałam, że jej mąż będzie miał
gorszy okres na giełdzie i może stracić zainwestowane pieniądze. Po kilku
miesiącach przyszła do mnie twierdząc, że miałam rację, ale bała się powiedzieć
o tym mężowi, bo sądziła, że ją wyśmieje. Do podobnych sytuacji dochodzi, gdy
mówię komuś, że ktoś z jego otoczenia chce go oszukać. Często klienci podchodzą
do takich informacji sceptycznie a potem okazuje się, że przez nieuczciwego
wspólnika popadają w gigantyczne długi – mówi pani Anna.
To czysta psychologia
A jak na to zagadnienie patrzy Jacek
Santorski, który po ponad dwudziestu latach pracy jako psychoterapeuta skupił
się na psychologii biznesu? – Budujące jest dla mnie, że przedsiębiorcy i
menadżerowie są tak otwarci, że szukają niestandardowych narzędzi do realizacji
swoich celów. Jednocześnie moją troskę budzi fakt, że sięgają po narzędzia,
które są niezweryfikowane i nieweryfikowalne. To oznacza, że zaprzeczają temu co
jest podstawą w biznesie czyli roztropności i zdrowemu rozsądkowi – mówi
Santorski. – Nadzieja w tym, że można majsterkować w tajemnicy losu jest tak
naiwna jak wyobrażenia z czasów, kiedy ludzie myśleli, że ziemia jest płaska –
dodaje psycholog.
Co zatem tak przyciąga ludzi do tarota? Santorski tłumaczy to krótko: - To
czysta psychologia. Jeśli ktoś nam coś wywróży to z wielu rzeczy, które
usłyszeliśmy zapamiętujemy tylko te, które nam się sprawdziły i traktujemy to
jako związek przyczynowo-skutkowy – mówi psycholog. – Ludziom brakuje wiary w
sukces, więc wizyta u tarocisty, który powie: „Wierzę w ciebie i ty uwierz w
siebie” może zdeterminować ludzi do działania – mówi Santorski.
Tę teorię zdaje się potwierdzać eksperyment amerykańskiego psychologa Robarta
Resenthala, na który powołuje się Piotr Brysacz w magazynie poświęcony
psychologii „Charaktery”. Rosenthal wskazał przypadkowych uczniów i powiedział
nauczycielom, że są dane, które wskazują na to, że ta grupa uczniów rozwinie się
umysłowo bardziej niż pozostali. Wynik eksperymentu potwierdził tezę badacza.
Dlaczego? Powód był prosty. Nauczyciele, w oczekiwaniu na postępy wychowanków
poświęcili im więcej czasu i stawiali im wyższą poprzeczkę.
Choć Santorski jest sceptyczny wobec
astrologii, numerologii i tarota to mówi, że mogą one przynieść wtórne,
pozytywne rezultaty. – Kiedyś rozmawiałem z przedsiębiorcą, który bardzo wierzył
w chińską wyrocznię I-CING. Dzięki swoim zainteresowaniom chińskimi systemami
nawiązał fantastyczne kontakty z azjatyckimi partnerami biznesowymi. Osiągnął
sukces wygrywając bardzo intratny przetarg. Pokonał konkurentów, bo znał chińską
kulturę i wiedział jak rozmawiać z Chińczykami – mówi psycholog.
Co znani sądzą o tarocie?
Janusz Palikot, biznesmen, poseł: Wierzę z sprawy związane z blokowaniem
energii, umiejętnością koncentracji i medytacji przez jogę, która pozwala
otworzyć się człowiekowi na świat, ale do tarota nie mam przekonania, bo nie
rozumiem tego mechanizmu. Jeśli chodzi o numerologię, to sądzę, że coś w niej
jest, bo sięga do jednej z najstarszych prawd filozoficznych, która mówi, że
wszystko da się ująć w relacjach między liczbami. Nie wykluczam, że podejmując
jakąś decyzję wziąłbym pod uwagę sugestie numerologiczne.
Magdalena Gessler, restauratorka: Przyjmując pracowników do pracy
korzystam wyłącznie z własnej intuicji. Pomaga mi w tym również ojciec, który
jest dziennikarzem. Jeszcze nie zdarzyło się, aby jego odczucia względem tych
osób się nie sprawdziły. Wróżenie wydaje mi się dziwne, bo czasami przypadkiem
rzucone karty potrafią bardzo negatywnie wpłynąć na czyjeś życie. Znałam kogoś
kto wyłożył biznes na tym, że non stop podejmował decyzje w oparciu o
parapsychologię. Prawdziwi wróżbici, z którymi w życiu się spotkałam są
niedostępni dla biznesu i jest ich niewielu.
Marek Moczulski, prezes firmy Mieszko: Wszelkie wróżby, horoskopy, magia
są mi obce i dalekie od mojego kręgu kulturowego. Uważam to za głupotę i
analfabetyzm wtórny.
Tekst: Agnieszka Niesłuchowska
Wirtualna Polska
|
|